„Psiego najlepszego” – W. Bruce Cameron

Moja ocena: 9/10

„Pielęgnuj wspomnienie o chwilach, które razem spędziliśmy, zamiast żałować, że minęły”

„Psiego najlepszego”, czyli „Był sobie pies” na święta. Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka. Potem w jego świecie pojawia się jeszcze pięć szczeniaków oraz piękna dziewczyna. Czy wiedzieliście, że psy mogą tak zmienić czyjeś życie? A co się stanie, kiedy będą musiały odejść?

„Tego właśnie uczą nas psy, że trzeba żyć tu i teraz, a potem zacząć kolejną piękną przygodę”

Autor, jak zwykle mnie nie zawiódł. Książka jest genialna w swojej prostocie. Może nie jest to literatura górnych lotów, ale zdecydowanie chwyta za serca i umysł. Bardzo podobał mi się realizm z jakim W. Bruce Cameron opisał zachowania psiaków i czasem przerysowaną panikę ich właściciela, który nigdy wcześniej nie miał styczności z psami. Jest niezwykle porywająca i „lekka”. Niesie ze sobą prawdziwy i trafny przekaz. Przyznam szczerze, że śmiałam się na głos w niektórych momentach, ale nie zabrakło też wzruszających chwil. Tak samo, jak „był sobie pies” powieść pozwala spojrzeć trochę z innej perspektywy na nasze psiaki i ich zachowania. Pozwala je zrozumieć.

„Oto kolejna rzecz, jaką psy robiły dla człowieka – swoimi dzikimi wybrykami potrafiły poprawić nawet najgorszy nastrój, bez względu na wszystko”

Z technicznej strony: nie jest to niezwykle gruba książka, bo ma 270 stron, ale historia na nich zawarta jest czymś niesamowitym. Można nawet powiedzieć, że magicznym. Rozdziały są dość krótkie, ale dobrego momentu na przerwę nie ma. Niestety, albo stety.:P

„Dlaczego nikt nie powiedział mi, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staje się ważniejsza,że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia o co najlepsze”

Przeczytałam ją w jedną noc. No nie byłam w stanie się oderwać. Nawet całe zmęczenie mi przeszło, a liczyła się tylko ta piękna historia i moja własna ciekawość co do zakończenia. Bardzo podobała mi się dedykacja: „Dedykowane wszystkim ludziom na całym świecie, którzy otworzyli swoje serca i drzwi dla osieroconych zwierząt”. Od razu poczułam więź emocjonalną z tą książką, ponieważ sama kiedyś przygarnęłam do domu pieska. Teraz jest moim serduchem. ♥

„Nikt nie może ich tak długo zatrzymać. Nie tak długo jakbyśmy tego chcieli”

Podsumowując polecam zwłaszcza tym, którzy przygarnęli kiedyś jakieś zwierzęta. Czytanie tej książki jest wtedy niesamowite i naprawdę można się wczuć. Osoby, które mają zwierzęta też będą zadowolone, bo zobaczą, że zachowania zwierzęcych bohaterów są, jak najbardziej prawdziwe. Ludzie, którzy nie mają, bądź mieli jakiekolwiek zwierzątka też niech sięgną po tę historię – jest tego warta.

„Psy kochają człowieka. Nawet przez myśl, by im nie przeszło szukanie >>nowego związku<<„

PicsArt_01-05-12.10.05
Jeszcze trochę świątecznie 🙂

Czytaliście „Psiego najlepszego”? Jak wam się podobało? A może masz zamiar przeczytać? Podzielcie się swoimi opiniami na dole w komentarzach! 🙂

Do następnego!

LiviLivi


Zapraszam jeszcze do moich poprzednich postów: 

Podsumowanie 2017 roku
„Mleko i miód” – R. Kaur
„Pax” – S. Pennypacker, J, Klassen



Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: